Wyznaczam granice, nieraz bardzo wyraźnie i ostre, a nieraz ledwie zarysowane. W ciągu tygodnia tak wiele się wydarzyło, tak wiele zmieniło. Jedna osoba została w jakimś stopniu odizolowana ode mnie, przeze mnie samą. Druga chce naprawić relację, zacząć od nowa.
Kalkuluję, liczę, zastanawiam się... Nie pozwalam wejść sobie na głowę, a częste próby aby ktoś mnie nie ograniczał kończą się awanturą. To prawda, niewiem jak do tego człowieka podejść i po co on tak naprawdę ciągle dąży do kontaktu ze mną... Po co jest mi to potrzebne i czemu teraz!?
28 listopada 2009
28 października 2009
Sport to zdrowie.
"Sportowcem to Ty nie będziesz, prędzej nauczysz się grać na skrzypcach czy fortapianie" - tak skwitowała mnie wczoraj moja mama i moje zdolności siatkarskie... :D
Zawalona jestem setkami kartek z ćwiczeniami gramatycznymi, jakimiś bajkami i opowiadaniami... Wszystkie możliwe czasy mi się mylą a słownik, ołówek i gumka to dobrzy znajomi.
Gdzieś w międzyczasie prawie codzienne imprezy, brak snu.
Ci co mnie znają wiedzą, że nie umiem zwolnić.
Prawda sisi, że wyśpię się po śmierci? :*
Zawalona jestem setkami kartek z ćwiczeniami gramatycznymi, jakimiś bajkami i opowiadaniami... Wszystkie możliwe czasy mi się mylą a słownik, ołówek i gumka to dobrzy znajomi.
Gdzieś w międzyczasie prawie codzienne imprezy, brak snu.
Ci co mnie znają wiedzą, że nie umiem zwolnić.
Prawda sisi, że wyśpię się po śmierci? :*
13 października 2009
Wojna damsko-męska w wersji dziecięcej :)
Dziś na wykładzie przypomniała mi się pewna historia z dzieciństwa, a mianowicie wojna :D Razem z moją przyjaciółką wakacje spędzałyśmy u niej w ogrodzie.
Naprzeciw jej domu, po druiej stronie ulicy mieszkała rodzina z dwójką synów, starszy był w moim wieku. Sąsiadami zza płotu było rodzeństwo, też dwóch braci, jeden starszy ode mnie, drugi młodszy. Nigdy nie darzyliśmy się sympatią i zawsze o coś darliśmy koty.Cała czwórka chłopaków trzymała się razem, przeciwko naszej dwójce.
Tak samo jest do tej pory. Każdy powód do kłótni był dobry. Pewnego razu, sąsiedzi zza płotu mieli remont w domu, a gruz trzymali na podwórku. Chłopaki zaczęli w nas rzucać gruzem. My to pozbierałyśmy. Wyznaczyliśmy bitwę na gruz i kamienie, przez ogrodzenie.
Pamiętam,że któryś z młodszych się nawet popłakał jak dostał kamieniem od starszych o jakieś 5 lat dziewczyn :)
Niech nikt nie myśli że bitwy między podwórkami, ogródkami dotyczą tylko facetów!! :)
Jak widać od dzieciństwa byłam niezłą jak to wiele osób na mnie mówi 'cholerą' ;))
Naprzeciw jej domu, po druiej stronie ulicy mieszkała rodzina z dwójką synów, starszy był w moim wieku. Sąsiadami zza płotu było rodzeństwo, też dwóch braci, jeden starszy ode mnie, drugi młodszy. Nigdy nie darzyliśmy się sympatią i zawsze o coś darliśmy koty.Cała czwórka chłopaków trzymała się razem, przeciwko naszej dwójce.
Tak samo jest do tej pory. Każdy powód do kłótni był dobry. Pewnego razu, sąsiedzi zza płotu mieli remont w domu, a gruz trzymali na podwórku. Chłopaki zaczęli w nas rzucać gruzem. My to pozbierałyśmy. Wyznaczyliśmy bitwę na gruz i kamienie, przez ogrodzenie.
Pamiętam,że któryś z młodszych się nawet popłakał jak dostał kamieniem od starszych o jakieś 5 lat dziewczyn :)
Niech nikt nie myśli że bitwy między podwórkami, ogródkami dotyczą tylko facetów!! :)
Jak widać od dzieciństwa byłam niezłą jak to wiele osób na mnie mówi 'cholerą' ;))
6 października 2009
Vilnius
4 października 2009
Czas mija...
Dostałam dziś maila od mojej psiapsióły... Planuje ślub ze swoim Pączusiem... :) Jeszcze niedawno spędzałyśmy całe dnie razem w szkole, wakacyjne wyjazdy, rozmowy na przeróżne tematy... Odkąd zaczęły się nasze studia drogi się rozchodzą, widzimy się żadko, ale potrafimy rozmawiać godzinami, bo tematy się nie kończą. Każda z nas ma teraz zupełnie inne życie, które niewiem co łączy... Wspólny czas spędzony razem,a przede wszystkim Bóg. Bo to z Nim i dzięki Niemu się zaprzyjaźniłyśmy...
Czasami tylko przykro się robi, gdy słyszę plany innych a sama niewiem co chce robić w życiu...a studia to zabawa w kotka i myszkę...
Czasami tylko przykro się robi, gdy słyszę plany innych a sama niewiem co chce robić w życiu...a studia to zabawa w kotka i myszkę...
27 września 2009
1 lipca 2009
Wakacje :))
Jutro ostatni egzamin, wszystko spakowane i zawiezione do domu. Jak zawsze sporo się zebrało. Dużo więcej niż przywiozłam.
Jak się czuję, po kolejnym roku samodzielności...?
Tym razem zupełnej...?
Co mogę sobie wypomnieć...?
Za co sobie samej gratulować..?
Czego nie powtórzyć...?
Taki mały rachunek, zysków i strat. Z radością stwierdzam, że wyszłam na plus.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

