14 lipca 2012
24 czerwca 2012
30 maja 2012
8 maja 2012
16 marca 2012
'Jeśli ty nie podejmujesz ważnych decyzji w życiu, los podejmie je za ciebie...'
I te słowa znajomej wypełniają się w moim życiu na maksa. Nie umiałam miesiąc temu wyleżeć choroby, to dopadła mnie od nowa i wsadziła do łóżka, nie pozwalając z niego wyjść. Świat pięknie wirował. I nawet zapomniałam jak brzmi mój naturalny prawdziwy głos.
Pewne sprawy się kończą inne zaczynają. Trzeba to ogarnąć, poukładać. Ale nie po łebkach tylko raz a porządnie!
I te słowa znajomej wypełniają się w moim życiu na maksa. Nie umiałam miesiąc temu wyleżeć choroby, to dopadła mnie od nowa i wsadziła do łóżka, nie pozwalając z niego wyjść. Świat pięknie wirował. I nawet zapomniałam jak brzmi mój naturalny prawdziwy głos.
Pewne sprawy się kończą inne zaczynają. Trzeba to ogarnąć, poukładać. Ale nie po łebkach tylko raz a porządnie!
4 marca 2012
Nie sądziłam że kwiaty, które się dostaje od kolegi mogą wywołać uśmiech. I choć miałam nadzieję dostać je od kogoś innego to się nie udało. Za szybko go pogoniłam. Nie wytrzymałam. Wspomnienie, zdjęcie, brzmienie imienia powoduje ból. Przejdzie. Przecież karty nawet to mówią, że się ułoży, że będzie dobrze. A tymczasem wykorzystuję każdą chwilę jaką mi inni nonstop organizują. A gdy ból staje się nieznośny...
7 lutego 2012
Jeden z moich wychowanków, został zawieszony i nie ma prawa wchodzić do oratorium. Mimo tego codziennie krąży pod naszymi oknami w nadziei na to że może uda sitę pogadać z kolegami, wychowawcami, a kierownika unika jak diabeł święconej wody.
Dziś też przyszedł. Akurat kadra siedziała w biurze na pedagogicznej rozmowie z wychowankami, czyli na dywaniku u kierownika. Ktoś zapukał w okno i za chwilę drzwi oratorium się otworzyły... To nasz gagatek przyszedł. Wyszła do niego koleżanka, by po chwili wprowadzić go do biura. Przyszedł w wojskowym mundurze z czasów Drugiej Wojny Światowej i z karabinem....
Po jego wyjściu zabrakło nam słów na komentarz, więc zwyczajnie ryknęliśmy śmiechem.
Dziś też przyszedł. Akurat kadra siedziała w biurze na pedagogicznej rozmowie z wychowankami, czyli na dywaniku u kierownika. Ktoś zapukał w okno i za chwilę drzwi oratorium się otworzyły... To nasz gagatek przyszedł. Wyszła do niego koleżanka, by po chwili wprowadzić go do biura. Przyszedł w wojskowym mundurze z czasów Drugiej Wojny Światowej i z karabinem....
Po jego wyjściu zabrakło nam słów na komentarz, więc zwyczajnie ryknęliśmy śmiechem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)