Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oratorium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oratorium. Pokaż wszystkie posty

7 lutego 2012

Jeden z moich wychowanków, został zawieszony i nie ma prawa wchodzić do oratorium. Mimo tego codziennie krąży pod naszymi oknami w nadziei na to że może uda sitę pogadać z kolegami, wychowawcami, a kierownika unika jak diabeł święconej wody.
Dziś też przyszedł. Akurat kadra siedziała w biurze na pedagogicznej rozmowie z wychowankami, czyli na dywaniku u kierownika. Ktoś zapukał w okno i za chwilę drzwi oratorium się otworzyły... To nasz gagatek przyszedł. Wyszła do niego koleżanka, by po chwili wprowadzić go do biura. Przyszedł w wojskowym mundurze z czasów Drugiej Wojny Światowej i z karabinem....
Po jego wyjściu zabrakło nam słów na komentarz, więc zwyczajnie ryknęliśmy śmiechem.

23 stycznia 2012

Motylki zdechły, zanim tak naprawdę dobrze wyrosły. Mnie osobiście to przeraziło. Osoba która wiele znaczyła, nagle nie znaczy nic więcej niż znajomy. Przeraziło go to. Pojęcie 'my' i 'nas' się rozpadło.

A w tle Sabaton..., cichutko, nie tak głośno jak w oratorium... To ostatnio nasz ulubiony zespół. Puszczany jest b. głośno i jeszcze basiki podkręcamy...

I sesja dopadła... Walka mega! Dziś poniedziałek a ja mam serdecznie dosyć.

11 grudnia 2011

Mikołajki w świetlicy. Mikołaj rozdaje paczki, a jedno z moich wspaniałych dzieci zaczyna buntować kierownika: 'Księże, niech p.Dusia dostanie paczkę dopiero jak pójdzie do spowiedzi'... I się zaczęło! Kierownik w siódmym niebie z zadziornym uśmiechem na twarzy, a ta Mała Zaraza dalej go podpuszcza.
I stało się. Dzieciaki złapały mnie za nogi i ręce i wynoszą z kuchni w stronę wyjścia z głośnymi krzykami: 'p.Dusia idzie do spowiedzi!', ale i mi się udało w połowie drogi mnie puściły... Dwa dni bólu kręgosłupa w zamian i przytulanki przeprosinowe!

13 listopada 2011

Leniwy weekend, baaaardzo leniwy. Z dobrą książką i fajnymi filmami. Wreszcie na spokojnie, bez biegu... Plotki z dawno nie widzianą kumpelą przy grzańcu (oj wesoło było, hi hi hi), wieczorny spacer.
Jutro czas wystąpić w nowej roli- wychowawcy w szkole, czyli idę dowiedzieć się o moje dzieciaki. Dziwne uczucie..., zawsze wydawało mi się, że chodzenie do szkoły na dni otwarte to przywilej dorosłych..., hmmm ja też już jestem dorosła...

22 września 2011

15 września 2011

I pierwszy raz od czterech lat pracy w oratorium nie wytrzymałam i uroniłam łzy przy dzieciach...

9 kwietnia 2011

Tego co się wydarzyło w tym ostatnim czasie, nie da się ubrać w słowa, trzeba to przeżyć. Poczuć to. Roześmiać się na pytanie od dzieci, czy jestem w ciąży, bo ubrałam luźną bluzkę. W kilka chwil uspokoić się, bo przyszłam do oratorium i skończył się czas gdy jestem dla siebie. Uśmiechnąć się i ze spokojem odpowiedzieć znajomym, że nie jesteśmy parą, i 'co ma być to będzie' uprzedzając kolejne pytanie. Usłyszeć że 'Rów Mariański przy twoich dołach to nic! Ale dalej niewiem jak ty w nie wchodzisz i z nich wychodzisz...'. I co dla mnie najważniejsze: czuć obecność i bliskość przyjaciół! I usłyszeć że mogę na nich liczyć (choć chciałabym, aby i oni wiedzieli że mogą na mnie liczyć). 
To tylko jedna setna 'mojej siły napędowej', tego co pozwala mi w piątkowy wieczór, po mega wyczerpującym tygodniu pójść spokojnie spać!

25 lutego 2011

Po zniszczeniu wszystkiego co się dało, przyszła refleksja, czy może da się to posprzątać i zbudować coś nowego. Zupełnie nowego, odmiennego. Coś co przyniesie korzyść. Coś co będzie sensowne.
Na początek pojechałam do domu, przeżyć i przetrawić swoją życiową porażkę. Nawet szybko się uporałam. Otrząsnęłam i zaczynam żyć dalej. Mam nadzieję, że choć RAZ mi się uda! To chyba małe żądanie! Choć dla mnie znaczy wiele!

29 stycznia 2011

Niewiem czy dobrze zrobiłam,
może naiwnie- musiałam się ratować.
Może się wkopałam,
a może zrobiłam w końcu krok naprzód.
Będzie zapierdziel, ale chyba dam radę!

12 grudnia 2010

Mój wakacyjny plan dwóch kierunków studiów,był z lekka szalony. Im bliżej sesji tym bardziej zaczynam się bać czy podołam. Jak widzę ilości materiałów na egzamin, nie obawiam się czy starczy tuszu na drukowanie, bądź czy drukarka da radę... raczej czy ja dam! Drukuję i porządkuje wszystkie notatki elektroniczne z nadzieją, że w święta otulona kocem z kubkiem gorącej herbatki spróbuję to jakoś ogarnąć. I co z tego że za kilka miesięcy mam bronić licencjatu..., nad całym rokiem wisi groźba niezaliczenia przedmiotu, niestety bardzo realna.
Moje dzieciaki coraz więcej wymagają uwagi, coraz bardziej o nią zabiegają w przeróżny sposób. I nie można im tego odmówić. Już nawet codzienne wpisy na facebook'u od nich mnie nie dziwią, gadu też już mają, na szczęście jeszcze na telefon nie dzwonią, bo brak im środków na koncie  ;)
I tak to wszystko się przeplata w ten zimowy czas,zasypane śniegiem, topniejące, śliskie, uczące pokory.

2 grudnia 2010

Pierwsza tego roku bitwa śnieżna ;)

Wyszłam tylko popilnować moje dzieciaki przy odśnieżaniu przez nie boiska z pierwszego śniegu który spadł w nocy, a skończyło się na pięcioosobowej bitwie śnieżnej na dwa zespoły. Marzyłam o niej od miesięcy! Moje córeczki były w siódmym niebie,że znowu z nimi jestem, a chłopacy mieli duży i do tego ruchomy obiekt do którego należało celować, a który wyznaczył zasady zabawy i się ich trzymał. I co z tego że zmarzłam, że przemokły mi rękawiczki, że wróciłam cała biała, że jestem przeziębiona. Może ta chwila frajdy z wychowawcą była im potrzebna?

26 listopada 2010

Wczoraj i we wt patrząc na moje dzieciaki przeszło mi przez myśl, że gdy ja byłam w ich wieku... Ciekawe to musiało być połączenie dziecka, które musi być dorosłe nagle. Moja Ania, córeczka, ma 9 lat. Jest malutka, drobniutka ale zadziorna i lubiąca się bić. I zobaczyłam siebie rok od niej starszą, ale inną niż te moje słoneczka. Nie tak beztroską jak one. Zmuszoną do bycia poważną. Wyrwaną ze świata dzieci.

21 października 2010

Paula i Renia miały dziś pogadankę z kierownikiem, z której wyszły zapłakane. Takie też wtuliły się we mnie i koleżankę i zapłakały nam całe ubrania. Cóż... nie zawsze bycie mamą to sama radość!

Jutro wyjeżdżamy,zamykamy oratorium na cztery spusty, pakujemy się do busa i w drogę! Zaczynamy tegoroczną integrację! Jedzenie zawiezione,w piecu się pali. Dwójka wychowawców nad tym czuwa! A ja jutro zgarniam resztę rzeczy i bachorków i dojeżdżamy. Od początku tygodnia dzieciaczki pytały czy jadę i ze smutkiem reagowały na moją negację. Dziś dowiedziałam się że muszę, to jadę. Wytrzymałam z zapaleniem ucha, wytrzymam i z zapaleniem zatok!

15 października 2010

Pojechaliśmy na basen, pierwszy raz w tym roku szkolnym. Dzieciaki ze świetlicy, troje wychowawców, ksiądz kierownik, jakieś dzieciaki od księdza ze szkoły i kilkoro rodziców. Kierownik ćwiczył przerzuty dzieci przez ramię w basenie solankowym ( prawie jak na macie :P ), kolega pływał na sportowym pilnując dwie starsze pannice ( żmije jedne :D ), a ja z koleżanką udałyśmy się na trochę do jacuzzi aby tam chować się przed żmijami. 
Dzieciaki szalały na maksa, dzięki ich pomocy utopiłam i odzyskałam okulary ( któż normalny wchodzi na basen z dodatkowym wzrokiem!? ), moje córki zupełnie na luzie wołały na mnie 'mamo' nawet przy swoich własnych mamach - żadna nie zabiła mnie za to :D 
I w tym tygodniu zyskałam dwie nowe córki, cała piątka kłóci się o mnie ile wlezie, każda chce mnie na wyłączność i są o siebie b.zazdrosne! A ja każdą z nich kocham tak samo! 

7 października 2010

Kaśka, moja córeczka, przyszła dziś do mnie i przytuliła się. Cały dzień była smutna. Nasz kierownik zapytał ją a raczej wyskoczył na nią z pytaniem 'Kaśka a Ty co masz problemy w domu'. Dziewczynka jeszcze bardziej się wtuliła i nie odezwała. Pograłam z nią w grę, porysowałam po tablicy, pomogła mi w kuchni, pokręciła się koło swojego katechety i dotrwała do końca dnia.

5 października 2010

Przyszedł dziś do nas Misiek, chłopiec drugoklasowy, będący drugi raz w tej samej klasie. Ma ogromne problemy z czytaniem i mówieniem. Obiecałam zacząć z nim pracować, ćwiczyć wymowę, czytanie. Może za tydzień lub dwa będę mogła zacząć... Czekam tylko aż ja, przyszła pani logopeda przestanę seplenić. Choć Misiek się ucieszył że seplenię jak on, dobrze że to tylko czasowe.

16 czerwca 2010

Miłość rodzi miłość. Dwa dni poprzednie były bardzo nerwowe, przygotowanie do egzaminu, egzamin. Do tego nie jestem zadowolona z jego wyniku. Wczoraj moje dzieciaki miały ze mną istne męki. Złościłam się, krzyczałam, wszystko mnie denerwowało. Moje córeczki jak codzień przytulały się, przychodziły do mnie. Tylko ja nie umiałam dać im tego co potrzebowały. Dziś w podobnym nastroju przyszłam do oratorium. Dzięki Bogu, zszedł na dół mój Tatuś, już wiedział w jakim jestem nastroju. Opanowałam tą garstkę bachorków biegających po świetlicy i mogłam choć chwilkę spędzić z moim Ojcem. Krótka rozmowa, krótkie spotkanie. Dostałam taką porcję miłości jakiej potrzebowałam i już za chwilę gdy wbiegły moje córeczki mogłam się z nimi dzielić tym co dostałam.

2 czerwca 2010

Jestem przy boisku. Stoję z Kaśką, jedną z bardziej absorbujących i niestety denerwujących dziewczynek a jednocześnie jedną z moich 'oratoryjnych córeczek'. Kasia obejmuje mnie w pasie, a główkę przytula do mnie. Tulę ją i jednocześnie kontroluję, chłopców żeby humanitarnie wykańczali się wzajemnie grając w nogę. Kasia w którymś momencie podnosi głowę do góry i pyta:
- A czy Pani ma swoje własne dzieci?



I jak tu się nie uśmiechać... :)

25 marca 2010

Przekroczyłam tylko furtkę salezjańską i się zaczęło :)
Duśka chodź grać.... Pani Dusiu, zagra Pani z nami!! Drugi dzień wytrwale, zawzięcie i z cierpliwością gramy w siatkę. Dziś był mecz i moja drużyna wygrała 2:0 :)
Bluzki na ramiączkach, bądź z krótkim rękawkiem były dziś strojem obowiązkowym, nawet po godzinie 19, kiedy to (przynajmniej teoretycznie) świetlica była zamknięta!
Usilnie i wytrwale próbujemy strzelić w okno pewnego salezjanina, idzie nam coraz lepiej :)
Dzieciaki uczą się grać, niektóre już nie uciekają od piłki, a nawet starają się odbić. I dementuję pogłoskę iż różnica wzrostu przeszkadza w grze!!
A nasi salezjanie, nie tylko ci młodzi obiecali jutro z nami zagrać...

ps. Wiosno jak dobrze, że przyszłaś!!