'Jeśli ty nie podejmujesz ważnych decyzji w życiu, los podejmie je za ciebie...'
I te słowa znajomej wypełniają się w moim życiu na maksa. Nie umiałam miesiąc temu wyleżeć choroby, to dopadła mnie od nowa i wsadziła do łóżka, nie pozwalając z niego wyjść. Świat pięknie wirował. I nawet zapomniałam jak brzmi mój naturalny prawdziwy głos.
Pewne sprawy się kończą inne zaczynają. Trzeba to ogarnąć, poukładać. Ale nie po łebkach tylko raz a porządnie!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty
16 marca 2012
4 marca 2012
Nie sądziłam że kwiaty, które się dostaje od kolegi mogą wywołać uśmiech. I choć miałam nadzieję dostać je od kogoś innego to się nie udało. Za szybko go pogoniłam. Nie wytrzymałam. Wspomnienie, zdjęcie, brzmienie imienia powoduje ból. Przejdzie. Przecież karty nawet to mówią, że się ułoży, że będzie dobrze. A tymczasem wykorzystuję każdą chwilę jaką mi inni nonstop organizują. A gdy ból staje się nieznośny...
7 lutego 2012
Jeden z moich wychowanków, został zawieszony i nie ma prawa wchodzić do oratorium. Mimo tego codziennie krąży pod naszymi oknami w nadziei na to że może uda sitę pogadać z kolegami, wychowawcami, a kierownika unika jak diabeł święconej wody.
Dziś też przyszedł. Akurat kadra siedziała w biurze na pedagogicznej rozmowie z wychowankami, czyli na dywaniku u kierownika. Ktoś zapukał w okno i za chwilę drzwi oratorium się otworzyły... To nasz gagatek przyszedł. Wyszła do niego koleżanka, by po chwili wprowadzić go do biura. Przyszedł w wojskowym mundurze z czasów Drugiej Wojny Światowej i z karabinem....
Po jego wyjściu zabrakło nam słów na komentarz, więc zwyczajnie ryknęliśmy śmiechem.
Dziś też przyszedł. Akurat kadra siedziała w biurze na pedagogicznej rozmowie z wychowankami, czyli na dywaniku u kierownika. Ktoś zapukał w okno i za chwilę drzwi oratorium się otworzyły... To nasz gagatek przyszedł. Wyszła do niego koleżanka, by po chwili wprowadzić go do biura. Przyszedł w wojskowym mundurze z czasów Drugiej Wojny Światowej i z karabinem....
Po jego wyjściu zabrakło nam słów na komentarz, więc zwyczajnie ryknęliśmy śmiechem.
23 stycznia 2012
Motylki zdechły, zanim tak naprawdę dobrze wyrosły. Mnie osobiście to przeraziło. Osoba która wiele znaczyła, nagle nie znaczy nic więcej niż znajomy. Przeraziło go to. Pojęcie 'my' i 'nas' się rozpadło.
A w tle Sabaton..., cichutko, nie tak głośno jak w oratorium... To ostatnio nasz ulubiony zespół. Puszczany jest b. głośno i jeszcze basiki podkręcamy...
I sesja dopadła... Walka mega! Dziś poniedziałek a ja mam serdecznie dosyć.
A w tle Sabaton..., cichutko, nie tak głośno jak w oratorium... To ostatnio nasz ulubiony zespół. Puszczany jest b. głośno i jeszcze basiki podkręcamy...
I sesja dopadła... Walka mega! Dziś poniedziałek a ja mam serdecznie dosyć.
15 stycznia 2012
Charakterystyczny dzwonek: wiadomo, mama dzwoni. Rozmowa o wszystkim i niczym. Aż tu mama zadaje najważniejsze pytanie dot. mojego przyjazdu.
M: A kiedy do mnie przyjedziesz?
D: Mogę 7go lutego, ale 10go muszę być spowrotem....
M: Na tak krótko!? Myślałam że chociaż na 4 dni przyjedziesz...
D: Mamuś...., ale ja już przecież pracuje....
(...)
M: I masz choć dwa całe dni poświęcić tylko dla mnie! Musimy pochodzić po sklepach, wyprzedaże będą. A poza tym może się wreszcie dogadamy ze sobą... Znajdziemy wspólny język...?
D: Tak mamo... migowy....
M: Dobrze, już zaczynam naukę.
M: A kiedy do mnie przyjedziesz?
D: Mogę 7go lutego, ale 10go muszę być spowrotem....
M: Na tak krótko!? Myślałam że chociaż na 4 dni przyjedziesz...
D: Mamuś...., ale ja już przecież pracuje....
(...)
M: I masz choć dwa całe dni poświęcić tylko dla mnie! Musimy pochodzić po sklepach, wyprzedaże będą. A poza tym może się wreszcie dogadamy ze sobą... Znajdziemy wspólny język...?
D: Tak mamo... migowy....
M: Dobrze, już zaczynam naukę.
8 stycznia 2012
Nowy rok przyniósł sporo zmian, miłość, a może tylko zauroczenie, ból i bezsilność, bezradność, niemoc, bliskość prawdziwych przyjaciół. Inne relacje rodzinne.
Każdy dzień mnie zaskakuje. Jest inaczej, piękniej, zaskakuje mnie wiele spraw, które nabierają pozytywnego koloru.
Ból uczy pokory... ( skoro i tak każdy ruch boli i męczy, to lepiej przeczekać, że następnego dnia przejdzie). Uczy walki. Pokazuje też różne sprawy niepoukładane, i daje siłę je poukładać, zwłaszcza że pod koniec poprzedniego roku sporo się poprzewracało.
Moje dzieciaki uczą się że ich pani nie ma tyle sił co kiedyś i często nie daje rady, więc nie można szaleć.
Każdy dzień mnie zaskakuje. Jest inaczej, piękniej, zaskakuje mnie wiele spraw, które nabierają pozytywnego koloru.
Ból uczy pokory... ( skoro i tak każdy ruch boli i męczy, to lepiej przeczekać, że następnego dnia przejdzie). Uczy walki. Pokazuje też różne sprawy niepoukładane, i daje siłę je poukładać, zwłaszcza że pod koniec poprzedniego roku sporo się poprzewracało.
Moje dzieciaki uczą się że ich pani nie ma tyle sił co kiedyś i często nie daje rady, więc nie można szaleć.
13 grudnia 2011
Kilka dni temu nagle zmarła młoda dziennikarka z miasta w którym kiedyś mieszkałam. Miała 32 lata, męża dwójkę dzieci, w tym jedno kilkumiesięczne. Położyła się spać i już się nie obudziła. Po usłyszeniu tej informacji pojawiła się myśl, w sumie refleksja, że nigdy nie wiadomo kiedy Pan zawoła do siebie...
11 grudnia 2011
Mikołajki w świetlicy. Mikołaj rozdaje paczki, a jedno z moich wspaniałych dzieci zaczyna buntować kierownika: 'Księże, niech p.Dusia dostanie paczkę dopiero jak pójdzie do spowiedzi'... I się zaczęło! Kierownik w siódmym niebie z zadziornym uśmiechem na twarzy, a ta Mała Zaraza dalej go podpuszcza.
I stało się. Dzieciaki złapały mnie za nogi i ręce i wynoszą z kuchni w stronę wyjścia z głośnymi krzykami: 'p.Dusia idzie do spowiedzi!', ale i mi się udało w połowie drogi mnie puściły... Dwa dni bólu kręgosłupa w zamian i przytulanki przeprosinowe!
I stało się. Dzieciaki złapały mnie za nogi i ręce i wynoszą z kuchni w stronę wyjścia z głośnymi krzykami: 'p.Dusia idzie do spowiedzi!', ale i mi się udało w połowie drogi mnie puściły... Dwa dni bólu kręgosłupa w zamian i przytulanki przeprosinowe!
13 listopada 2011
Leniwy weekend, baaaardzo leniwy. Z dobrą książką i fajnymi filmami. Wreszcie na spokojnie, bez biegu... Plotki z dawno nie widzianą kumpelą przy grzańcu (oj wesoło było, hi hi hi), wieczorny spacer.
Jutro czas wystąpić w nowej roli- wychowawcy w szkole, czyli idę dowiedzieć się o moje dzieciaki. Dziwne uczucie..., zawsze wydawało mi się, że chodzenie do szkoły na dni otwarte to przywilej dorosłych..., hmmm ja też już jestem dorosła...
Jutro czas wystąpić w nowej roli- wychowawcy w szkole, czyli idę dowiedzieć się o moje dzieciaki. Dziwne uczucie..., zawsze wydawało mi się, że chodzenie do szkoły na dni otwarte to przywilej dorosłych..., hmmm ja też już jestem dorosła...
2 października 2011
22 września 2011
15 września 2011
2 września 2011
23 lipca 2011
Marzenie spełnione - zatrudniona jako wychowawca! Yuuuuupi! ;) Podejście do tych moich dzieciaków też się zmieniło! I ten niespodziewany stres przed pierwszym dniem... Choć od 3 lat znam to miejsce! Prawie miesiąc już w nowej roli! A może i tej samej...
Krótkie spotkanie z najmłodszą latoroślą rodzinną, moją Małą Pyrą! Tą która kiedyś będzie jeszcze bardziej zajebista niż jej ciocia! A ile radości dał mi czas z tym pięcioletnim skarbem! I dawno nie słyszałam tyle razy 'kocham cie' co w ten szczególny weekend!
I mój drugi świat, którym żyje. Małe pomieszczenie, klimatyczne, pełne dzieł sztuki współczesnej! Kobieta z drzewem cytrusowym, spogląda na mnie każdego dnia. Jest coś wyjątkowego w jej spojrzeniu!
Krótkie spotkanie z najmłodszą latoroślą rodzinną, moją Małą Pyrą! Tą która kiedyś będzie jeszcze bardziej zajebista niż jej ciocia! A ile radości dał mi czas z tym pięcioletnim skarbem! I dawno nie słyszałam tyle razy 'kocham cie' co w ten szczególny weekend!
I mój drugi świat, którym żyje. Małe pomieszczenie, klimatyczne, pełne dzieł sztuki współczesnej! Kobieta z drzewem cytrusowym, spogląda na mnie każdego dnia. Jest coś wyjątkowego w jej spojrzeniu!
16 czerwca 2011
Noc łączy się z dniem. Dzień z nocą. Granice się zacierają. Czas wyznaczają kolejne zadania, plany, spotkania, zaliczenia, egzaminy.
Poziom chamstwa, uporu i bezczelności osiąga swój zenit.
Zmienia się system wartości, pragnień.
Przyzwyczajanie się do samodzielności i samotności.
Nauka bycia niezależną, ostrą, tą która wyznacza granice, zaznacza swój teren i pokazuje pazurki.
Poziom chamstwa, uporu i bezczelności osiąga swój zenit.
Zmienia się system wartości, pragnień.
Przyzwyczajanie się do samodzielności i samotności.
Nauka bycia niezależną, ostrą, tą która wyznacza granice, zaznacza swój teren i pokazuje pazurki.
9 kwietnia 2011
Tego co się wydarzyło w tym ostatnim czasie, nie da się ubrać w słowa, trzeba to przeżyć. Poczuć to. Roześmiać się na pytanie od dzieci, czy jestem w ciąży, bo ubrałam luźną bluzkę. W kilka chwil uspokoić się, bo przyszłam do oratorium i skończył się czas gdy jestem dla siebie. Uśmiechnąć się i ze spokojem odpowiedzieć znajomym, że nie jesteśmy parą, i 'co ma być to będzie' uprzedzając kolejne pytanie. Usłyszeć że 'Rów Mariański przy twoich dołach to nic! Ale dalej niewiem jak ty w nie wchodzisz i z nich wychodzisz...'. I co dla mnie najważniejsze: czuć obecność i bliskość przyjaciół! I usłyszeć że mogę na nich liczyć (choć chciałabym, aby i oni wiedzieli że mogą na mnie liczyć).
To tylko jedna setna 'mojej siły napędowej', tego co pozwala mi w piątkowy wieczór, po mega wyczerpującym tygodniu pójść spokojnie spać!
21 marca 2011
3 marca 2011
25 lutego 2011
Po zniszczeniu wszystkiego co się dało, przyszła refleksja, czy może da się to posprzątać i zbudować coś nowego. Zupełnie nowego, odmiennego. Coś co przyniesie korzyść. Coś co będzie sensowne.
Na początek pojechałam do domu, przeżyć i przetrawić swoją życiową porażkę. Nawet szybko się uporałam. Otrząsnęłam i zaczynam żyć dalej. Mam nadzieję, że choć RAZ mi się uda! To chyba małe żądanie! Choć dla mnie znaczy wiele!
Na początek pojechałam do domu, przeżyć i przetrawić swoją życiową porażkę. Nawet szybko się uporałam. Otrząsnęłam i zaczynam żyć dalej. Mam nadzieję, że choć RAZ mi się uda! To chyba małe żądanie! Choć dla mnie znaczy wiele!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
