15 stycznia 2012

Charakterystyczny dzwonek: wiadomo, mama dzwoni. Rozmowa o wszystkim i niczym. Aż tu mama zadaje najważniejsze pytanie dot. mojego przyjazdu.

     M: A kiedy do mnie przyjedziesz?
     D: Mogę 7go lutego, ale 10go muszę być spowrotem....
     M: Na tak krótko!? Myślałam że chociaż na 4 dni przyjedziesz...
     D: Mamuś...., ale ja już przecież pracuje....
     (...)
     M: I masz choć dwa całe dni poświęcić tylko dla mnie! Musimy pochodzić po sklepach, wyprzedaże                                                   będą. A poza tym może się wreszcie dogadamy ze sobą... Znajdziemy wspólny język...?
    D: Tak mamo... migowy....
    M: Dobrze, już zaczynam naukę.

8 stycznia 2012

Nowy rok przyniósł sporo zmian, miłość, a może tylko zauroczenie, ból i bezsilność, bezradność, niemoc, bliskość prawdziwych przyjaciół. Inne relacje rodzinne.

Każdy dzień mnie zaskakuje. Jest inaczej, piękniej, zaskakuje mnie wiele spraw, które nabierają pozytywnego koloru.

 Ból uczy pokory... ( skoro i tak każdy ruch boli i męczy, to lepiej przeczekać, że następnego dnia przejdzie). Uczy walki. Pokazuje też różne sprawy niepoukładane, i daje siłę je poukładać, zwłaszcza że pod koniec poprzedniego roku sporo się poprzewracało.

Moje dzieciaki uczą się że ich pani nie ma tyle sił co kiedyś i często nie daje rady, więc nie można szaleć.

13 grudnia 2011

Kilka dni temu nagle zmarła młoda dziennikarka z miasta w którym kiedyś mieszkałam. Miała 32 lata, męża dwójkę dzieci, w tym jedno kilkumiesięczne. Położyła się spać i już się nie obudziła. Po usłyszeniu tej informacji pojawiła się myśl, w sumie refleksja, że nigdy nie wiadomo kiedy Pan zawoła do siebie...

11 grudnia 2011

Mikołajki w świetlicy. Mikołaj rozdaje paczki, a jedno z moich wspaniałych dzieci zaczyna buntować kierownika: 'Księże, niech p.Dusia dostanie paczkę dopiero jak pójdzie do spowiedzi'... I się zaczęło! Kierownik w siódmym niebie z zadziornym uśmiechem na twarzy, a ta Mała Zaraza dalej go podpuszcza.
I stało się. Dzieciaki złapały mnie za nogi i ręce i wynoszą z kuchni w stronę wyjścia z głośnymi krzykami: 'p.Dusia idzie do spowiedzi!', ale i mi się udało w połowie drogi mnie puściły... Dwa dni bólu kręgosłupa w zamian i przytulanki przeprosinowe!

13 listopada 2011

Leniwy weekend, baaaardzo leniwy. Z dobrą książką i fajnymi filmami. Wreszcie na spokojnie, bez biegu... Plotki z dawno nie widzianą kumpelą przy grzańcu (oj wesoło było, hi hi hi), wieczorny spacer.
Jutro czas wystąpić w nowej roli- wychowawcy w szkole, czyli idę dowiedzieć się o moje dzieciaki. Dziwne uczucie..., zawsze wydawało mi się, że chodzenie do szkoły na dni otwarte to przywilej dorosłych..., hmmm ja też już jestem dorosła...

4 listopada 2011

a jutro Kraków!

2 października 2011

Tak. Byłam wczoraj na weselu. Moje Miśki brały ślub. Zabawa na weselu była przednia, do tej pory czuję to w nogach. W aparacie zdjęcia z wczoraj... Moje Kochanie w sukni ślubnej, jej Pączuś w garniturze. Moje ukochane Miśki już są małżeństwem... Dalej nie umiem w to uwierzyć!