9 kwietnia 2011

Tego co się wydarzyło w tym ostatnim czasie, nie da się ubrać w słowa, trzeba to przeżyć. Poczuć to. Roześmiać się na pytanie od dzieci, czy jestem w ciąży, bo ubrałam luźną bluzkę. W kilka chwil uspokoić się, bo przyszłam do oratorium i skończył się czas gdy jestem dla siebie. Uśmiechnąć się i ze spokojem odpowiedzieć znajomym, że nie jesteśmy parą, i 'co ma być to będzie' uprzedzając kolejne pytanie. Usłyszeć że 'Rów Mariański przy twoich dołach to nic! Ale dalej niewiem jak ty w nie wchodzisz i z nich wychodzisz...'. I co dla mnie najważniejsze: czuć obecność i bliskość przyjaciół! I usłyszeć że mogę na nich liczyć (choć chciałabym, aby i oni wiedzieli że mogą na mnie liczyć). 
To tylko jedna setna 'mojej siły napędowej', tego co pozwala mi w piątkowy wieczór, po mega wyczerpującym tygodniu pójść spokojnie spać!

21 marca 2011

'Czy widzisz światełko w tunelu??'

25 lutego 2011

Po zniszczeniu wszystkiego co się dało, przyszła refleksja, czy może da się to posprzątać i zbudować coś nowego. Zupełnie nowego, odmiennego. Coś co przyniesie korzyść. Coś co będzie sensowne.
Na początek pojechałam do domu, przeżyć i przetrawić swoją życiową porażkę. Nawet szybko się uporałam. Otrząsnęłam i zaczynam żyć dalej. Mam nadzieję, że choć RAZ mi się uda! To chyba małe żądanie! Choć dla mnie znaczy wiele!

29 stycznia 2011

Niewiem czy dobrze zrobiłam,
może naiwnie- musiałam się ratować.
Może się wkopałam,
a może zrobiłam w końcu krok naprzód.
Będzie zapierdziel, ale chyba dam radę!

23 stycznia 2011

Piąta sesja, tym razem podwójna,
kolejny rok studiów,
kolejna stancja
i wciąż
w okolicach tych samych torów kolejowych!
Zmienia się tylko odległość od nich
i strona.
Wspomnienia ze studiów.

12 stycznia 2011

Po zalaniu łazienki,
awarii,
tygodniu bez mieszkania,
waletowaniu u salezjan,
nerwach,
płaczu,
i doświadczaniu ludzkiej dobroci
wylądowałam na 10-tym piętrze akademika.
Dziś pierwszy raz od początku roku akademickiego idę spokojna spać!
Mój koszmar wreszcie się skończył!